Wojskowe radiostacje pokładowe.

Jeszcze nie tak dawno radiostacja samolotu bojowego była urządzeniem dość prymitywnym. Wymagano od niej żeby odbierała i nadawała, no i żeby była odporna na przeciwności losu. Radiostacje w samolotach bojowych miały przeważnie cztery kanały łączności i regulator głośności. Odporność na podsłuch zapewniał obowiązek używania systemu haseł i kryptonimów (" baca baca ja ryży koń"). Naprowadzanie samolotów przechwytujących zapewniał system wypracowany w latach II wojny światowej. Operator radaru podawał przez telefon prostokątne współrzędne celów i własnych myśliwców żołnierzom pracującym na planszecie - pionowej ścianie z plexi z naniesioną siatką. Żołnierze nanosili kolejne pozycje z tyłu planszetu. Od frontu siedzieli nawigatorzy naprowadzania z urządzeniami łączności radiowej, obserwowali rozwój sytuacji i kierowali myśliwce na wykryte cele. Do którego roku taki awtomat działał na naszym centrum dowodzenia WOPK nie powiem - toż to tajemnica państwowa.
Idylla zaczęła się komplikować, kiedy zamiast naprowadzania za pomocą komend głosowych zaczęto stosować systemy naprowadzania automatycznego, w których system obróbki danych radarowych wypracowywał sygnały naprowadzania, przesyłane drogą radiową na pokład samolotu. Pilot miał lecieć według wskazań wtórników przyrządów pilotażowych, na sygnał z ziemi włączyć swój celownik radarowy, a po nawiązaniu automatycznego śledzenia odpalić rakiety (zreztą to też można było zrobić przez radio). Parametry transmisji były otoczone ścisłą tajemnicą, a dla ochrony przed zakłócaniem używano dwóch równoległych kanałów radiowych.
Twórcy systemu zdawali sobie sprawę z tego, że zdekodowanie tych sygnałów przez przeciwnika jest tylko kwestią czasu; stąd pomysł z naprowadzaniem za pomocą wskazań przyrządów nawigacyjnych. Zdekodowane sygnały nie pomagały w lokalizacji myśliwców ani w zorientowaniu się, do kogo się dobierają. Można było próbować je zakłócać - pierwsze pokładowe systemy walki radioelektronicznej (WRE) były ukierunkowane głównie na to.

Współczesne radiostacje pokładowe samolotów bojowych są właściwie wielofunkcyjnymi systemami łączności radiowej. Wiele z nich ma możliwość pracy w zakresie od 30 do 400 MHz z modulacją amplitudy lub częstotliwości. Do standardowych możliwości należy kodowanie i dekodowanie korespondencji radiowej (wokodery wewnętrzne lub zewnętrzne), układy utrudniające zakłócanie (ECCM - Electronic Counter Countermeasures) Have Quick i Have Quick II oraz współpraca z pokładową magistralą cyfrową MIL-STD-1553B. Samoloty bespośredniego wsparcia wojsk mogą współpracować (łączność i namiar kierunkowy) z osobistymi radiostacjami TACBE, służącymi do wzywania pomocy albo wsparcia lotniczego. Możliwość taką mają np. zestawy AN/ARA-25 podłączane do odbiornika AN/ARC-27.
Coraz częściej radiostacje pokładowe umożliwiają transmisję sygnałów systemu Link 11. System ten, znany również jako TADIL (Tactical Digital Data Link), jest rodzajem radiolinii do przesyłania danych o sytuacji taktycznej do i z samolotu w czasie rzeczywistym (np. obraz sytuacji powietrznej z systemu AWACS.

Na zdjęciu powyżej są pokazane dwie wersje radiostacji pokładowej Collins AN/ARC-182. Po lewej wersja jednoczęściowa po prawej dwuczęściowa z oddzielnym panelem sterowania (w środku). AN/ARC-182 może oprócz normalnej łączności fonicznej transmitować sygnał Link 11 oraz nowszego Link 16, współpracującego z monitorem JTIDS (Joint Tactical Information Display System)


Jacek Tomczak - Janowski
10-Jan-1999
Akt. 10-Dec-1999